Wiem, że ta umowa może na pierwszy rzut oka wyglądać poważnie i bardzo szczegółowo.
Napisałem ją tak nie po to, żeby utrudniać współpracę, ale po to, żeby obie strony czuły się bezpiecznie, spokojnie i jasno wiedziały, na co się umawiają. Ta umowa ma chronić, a nie odstraszać.
Dlatego mówię wprost: rozmowa i kontakt ze mną to zawsze najlepsza możliwa strategia.
Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, budzi wątpliwość albo po prostu chcesz dopytać — napisz do mnie. Wolę jedną szczerą wiadomość i spokojne wyjaśnienie niż jakiekolwiek nieporozumienie.
Chcę też powiedzieć coś ważnego. Czasem sesja może być formą zaprezentowania siebie w zupełnie innym świetle. Wiem, że to spotkanie i to, co ktoś widzi potem w obrazie, potrafi dotknąć bardzo głęboko. Jeśli dla kogoś ma to taki wymiar — nie chcę mu tego odbierać, wręcz przeciwnie. Chcę tylko uczciwie powiedzieć, że sesja nie zastępuje psychoterapii ani pomocy psychologicznej, jeśli ktoś tego potrzebuje.
Niezależnie czy spotykamy się w moim Atelier, czy idziemy w plener — domowa atmosfera to podstawa. Zrobię Ci kawę, ugoszczę słodkościami. Chcę, żebyś czuł(a) się zaopiekowany(a).
Umowa TFP to dowód uczciwości — nie kontrakt, który ma kogokolwiek złapać. Chronię Twój wizerunek tak samo jak własne autorstwo. Żadne zdjęcie nie wychodzi bez Twojej wiedzy.
Pracuję metodą SOOC (Straight Out of Camera). Nie zmieniam rysów twarzy ani proporcji sylwetki. Wydobywam to, co naturalne — i tego się trzymam.
W dniu sesji (sensual, akt, nagość zakryta) nie noś opinającej bielizny ani obcisłych spodni — ślady na ciele znikają 30-45 minut. Twój komfort jest priorytetem bezwzględnym.
Przy współpracy TFP koszty wynajmu dzielimy po równo (50/50). Pokrywasz koszty dojazdu, makijażu i garderoby po swojej stronie.
Możesz zabrać bliską osobę — bez pytania i bez uzasadnienia. W plenerze pilnujemy się nawzajem.
Życie bywa nieprzewidywalne — po obu stronach. Przy nagłej przeszkodzie oczekuję szybkiej informacji, i Ty możesz oczekiwać tego samego ode mnie. Szczegóły w §5 umowy.